Archiwum kwiecień 2004, strona 1


kwi 13 2004 Coś sie kończy, coś zaczyna
Komentarze: 2

"gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła, gdy

przejdą fosę i dorwą sie do bram, mamy coś czego

nie zabiorą nam, gdy wzrok przesłoni gęsta mgła...

mamy swoje skarby, mamy coś czego nie zabiorą

nam"
Coś się kończy, coś sie zaczyna... kończy

sie...skończyło... mnie to wali... miało być dobrze,

mieliśmy być razem od dziś, od tego cholernego

wtorku znowu razem... nauczyłem sie bez niej

żyć... obywać sie bez niej... na tej jednej świat się

nie kończy... miała przyjść, nie przyszła... trudno,

nie będę płakał, zależało mi na niej ale to

przeszłość... tak więc ogłaszam że zapominam o

niej... niech sobie żyje, byle z dala ode mnie... na

świecie jest pełno dziewczyn... mam nadzieje że

nie trafie znowu na kogoś takiego jak ona... na

kogoś kto nie potrafi kochać, za to świetnie umie

ranić... było, minęło... piszę ta notke bo po to mam

bloga, żeby pisać co sie dzieje... no to tak... Kicia

teraz o tobie... fajnie sie mi z tobą gada na gg,

szoda że nie mieszkamy w jednym mieście =]

dzięki za to że we mnie wierzysz i że dzięki tobie

uwieżyłem że bedzie dobrze... no i dla Oli też

wielkie thanks i wielkie pozdro oraz Causki =* =* =*

=*
"Są momenty
Gdy wyobrażam sobie życia lepszego fragmenty
Tworząc wzorzec
Sumując elementy
Mogąc orzec
Lepiej być nie może
O tym rymowane słowa w tym utworze"

"Świat schodzi na psy
Razem z nim ty
Wierzysz mi?
Policzone są twoje dni
Wiesz jak jest
Tu chodzi o moją troskę
Bo niezbadane są wyroki boskie
Więc rób co chcesz
Pod uwagę bierz
Możliwości
Przyczynowo-skutkowe zależności
Trwa pościg
Za kasą, pozycją, dupami
Gdzie ludzie rozminęli się z wartościami
Tego nie wiem, ale
Spróbuj dać im palec
Kto jest kto przekonasz się doskonale
Hipokryci
Dla mnie daremnie ukryci
Ich dewizy
Szydercze oczka, uśmiech Mona Lisy
W głowach schizy
Wynikiem mej ekspertyzy
Sprawdź kto kogo teraz ujmuje w ryzy
Oto nadchodzi Magik
Z języczkiem uwagi
Robię ci kiełbie we łbie
Nie gorzej niż dragi
Pożycza ode mnie kwotę
Mówi, że odda potem
Ze mnie robisz idiotę?
Robiąc z siebie idiotę
No to kwita
Oto w nowym świecie cię wita
eM A Gie I Ka
I Paktofonika
Masz jakieś ale?
Się zmachałeś?
Albo spadłeś z byka
Coś czyka Cię, drapie
Coś cię dotyka
Lub fatalnie
Upośledzony emocjonalnie
Mówię ci legalnie
Sterowany zdalnie
Teraz siadaj - ja wykładam
W ciszy słuchaj
Bynajmniej
To nie poezja dla ucha
Aha, u-cha-chany
Ja bo sprawa krucha
Próżnego kłamczucha
Co wyzionął ducha
Już dawno
Rób co chcesz
Byle nie pójść na dno
Rób co chcesz
Wiesz i nie żałuj, no!

Dwa tysiące loopy
Dwa miesiące zupy
W taki upał każda głupia dupa da ci dupy
Spójrz, ej, na jej ruchy
Ujrzyj
Jak się męczy
Weź ulżyj jej
Sprawdź jak jęczy
Pod tobą
Takie potem nie płaczą, to dobrze
Owszem, właśnie dałeś zgwałcić się dobrze
O Boże, to że była taka łatwa
Raz to nie wina twa
A dwa to pułapka
Może głupia dupa ta od trzech tygodni w ciąży
Lata, na tatę faceta szuka taka szmata
Ja tam
Co chcę mam
Nie chcę więcej niż chcę sam
Zgniatam a nie zjadam
Owoce jak Adam
Znam
Obiekty westchnień
Przez sugestie
Z Cosmo
Zamienione w bestie
Więc ostro
Zaczytani w CKM-ie
Chuj, że ściema na ściemie
Gdzieś tam odpowiedź drzemie
Ja wizerunek zmienię swój
Nie żałuj
Pewne siebie ruchy
Zapewniają co noc na noc dupę do poduchy
Więc
Rób co chcesz
Może wieczór ze świecami
Lecz zadowolona będzie suka skuta kajdankami
Dopiero
Hetero ja a ona bi więc da mi
Z koleżankami
Nie mam wyboru
Myśli się jajami wtedy nie? no te
Zajebała mi z numerami
Ważnymi komórkę
A jej dziurkę ciurkiem wytrychami
Jej śluzem upaćkani
Ślusarze jak ja pojebani
Wiesz co
Kurwa ci mówi, że dziś da ci za nic
Też coś
Wierz w co chcesz
Rób co chcesz
Dup co chcesz
Zresztą
Ja mogę gadać
A ty i tak pójdziesz złą ścieżką

O, o, otóż to
Poznajesz ją
I serca K.O.
Czeka cię bo
Zadurzony po
Uszy swe o
Każdej porze to
Pozytywne flo
Wszystko inne w tło
Dziennie planów sto
Słodkich akcji gro
W końcu wkładasz go
Boli
Nie słuchaj bo pierdoli
Nie jesteś pierwszym
Którego szkoli
Tak zadowoli
Cię niezmiernie
Pieprz to
Ocknij się, bo skończysz miernie
Wiesz to
Że trzeba podchodzić biernie
Rozczarowany?
A przyrzekała żyć wiernie
Na chatę wpada
Siada
Opowiada
Ciniu!! Zdrada?!
Och, to przesada!
Spadaj
Mała moja rada
Twe tłumaczenie mi nie odpowiada
Więc słuchaj a nie gadaj
Dlaczego tak a nie inaczej?
Jak to dlaczego?
Chciałaś tego, wybrałaś
Wczuj się w pokrzywdzonego
Jak to dlaczego?
Chciałaś tego, wybrałaś
Zrozum pokrzywdzonego
Na drogę całus
Przez życie pedałuj
Rób co chcesz
Niczego nie żałuj

Rób co chcesz, myśl
Niczego nie żałuj

Rób co chcesz, bierz
Niczego nie żałuj

Rób co chcesz, niczego nie żałuj
Chciałeś, wybrałeś
Ej, w dupę mnie pocałuj wiesz!"

 

*fido* : :
kwi 13 2004 O kifi... specjalne pozdro dla kiciusi!!!
Komentarze: 3

"Wszystko kręci sie jak pozytyfka... w kółko... ta sama melodia..."
od kifi może zależeć ludzkie życie... np. będąc na pustyni i umierając z głodu i pragnienia człowiek sięga do kieszeni i wyjmije... kifi właśnie... no to szybko je obiera i zjada... nie zdajemy sobie sprawy ile zależeć może od takiego małego włochatego owoca... jak dorwe kogoś kto dewastuje kifi to moge zabić.... po prostu kifi nadaje sens życiu...  kifi cie nie opuści, nie zdradzi, nie zrani, nie jest złe kiedy jesz inne kifi... kifi jest wspaniałe!!!

*fido* : :
kwi 10 2004 Bez tytułu
Komentarze: 2

"Jak w obliczu zagłady jesteś sam a tam z gram dziesięciu biegnie tu uh solo sie nie zadowolą, nie biegną witać chlebem, solą, raczej ryj ci rozpierdolą"
"Zniewaga wymaga wyjaśniania- ręcznie"
"Prości w swej złości jak bydło bez duszy- wyczuje zagrożenie...nie ruszy"
Święta i święta, wszyscy piszą o świętach, qrwa składają sobie życzenia... qrwa mać denerwuje mnie to już... po chuj te święta??? mi one do niczego nie są potrzebne... qrwa qrwa qrwa... z Domi ostatnio widziałem sie chyba we ftorek... no i chuj dość powiedzieć że od 27.03 nie jesteśmy razem... dokładnie w dniu w którym minęły 4 miesiące ona zerwała... myślałem że się wtedy upierdole... na szczęście z pomocą przyszedł qzyn z qmplem i nieodłączną flaszeczką... swoją drogą to odkąd zacząłem z nim pić to go bez flaszki nie widziałem... zawsze ma coś dobrego.... dziwne nie??? i zazwyczaj wie kiedy sie zjawić... no i przez ten tydzień troche popiłem, pochorowałem, pozdychałem i nagle ona napisała mi że chce dalej ze mną być... i teraz czekam do tego zajebanego wtorku żeby się z nią zobaczyć... tylko qrwa do wtorku czekam... święta mnie chuj obchodzą.... ja chce żeby już wtorek był do chuja pana psa!!!! WTOREK!!!!!

*fido* : :
kwi 09 2004 PIERDOLONE ŚWIĘTA!!!! ARG!!!
Komentarze: 4
Święta... ale marne te święta będą... święta... odwiedzę rodzinkę... dawno nigdzie nie byłem... święta... niby tak fajnie, niby tak szczęśliwie, a jednak nie... przynajmniej nie dla mnie... zapadł wyrok... nie możemy być razem... mniej bolał ten który dostałem w sądzie kurator na okres ok. 1 roku... esh lubię święta, ale te przejdą tak koło mnie... nie będzie bawki z kuzynami, nie dogadam się z rodziną... jakoś nie mam nastroju na święta... najchętniej zamknąłbym się w pokoju i nikomu nie pokazywał... qrwa jestem podwójnie chory... złapało mnie jakieś cholerstwo i zdycham... jade na tabletkach i jakoś żyję... gorzej z Domi... qrwa ciągle mam nadzieję że będziemy razem... ale czuję że tak nie będzie... że ona tego nie chce... trudno... tyle że ja nie moge tego do siebie dopuścić, że ona nie chce... i to jest najgorsze... boli... jak drzazga w fiucie... NIECH MI KTOŚ POWIE CO MAM ZROBIĆ!!!!!!!!!!!!!!!
"gdy zgaśnie słońce, gdy pęknie niebo, nikt się nie dowie po co i dla czego..."

 

*fido* : :
kwi 08 2004 Bez tytułu
Komentarze: 4

"przyjaciel sprzedaje swojego przyjaciela i nikt właściwie na to wpływu nie ma..."
tak od tego zaczęła sie moja zła passa... skumałem się ze złymi osobami... qrwa z ludźmi nie znającymi pojęcia braterstwa, przyjaźni, lojalności... tylko fałsz, zakłamanie... miałem dobrych qmpli... dopuki nie zjawił się imć K.P.... † pogrzebałem stare przyjaźnie..., straciłem kontakt z qmplami którzy coś dla mnie znaczyli... takich układów jak były nigdy już nie będzie... potem drugi miesiąc wakacji... odnalazłem brata...qrwa jakie zajebiste plany, tematy kręciły się u Azora na ławce... mieliśmy nagrywć, niczym się nie przejmować...a tu jak grom z nieba... komenda, pytania o jaranie... o kontakty... mimo wszystko dalej mam z nim dobre układy, ale przez pewien czas była kosa... brak zaufania... on myślał że ja go wsypałem, ja myślałem że on... brak zaufania...teraz jak to piszę czekam, bo zaraz czeka na mnie rozprawa jest 11:11... o 13 mam rozprawę...
"złe wiadomości notoryczne zawijanie tyel złości miłości nie ma już wcale..."
nie wierzę w miłość... po prostu... nie mówię że jej nie ma, że kto w nią wierzy jest głupi... po prostu ja już nie wierzę... dla mnie ona nie istnieje... po prostu nie mam podstaw żeby w nią wierzyć...

*fido* : :